Kalendarz lalkowy na rok 2016

Miał być niespodzianką na trzecią rocznicę bloga, ale kto by tyle czekał. Dlatego wrzucam go teraz, bo przecież kilka dni nowego roku już za nami. Kto ma ochotę może go sobie ściągnąć, wystarczy kliknąć w obrazek :))) Można go zszyć z boku i będzie się otwierał jak zeszyt A4 lub zrobić dziurki u góry i powiesić na ścianie. Częstujcie się !!!



Czytaj dalej

Co znalazłam pod choinką?

Oto mój gwiazdkowy prezent.




Starsze pokolenie domowników rzadko kupuje mi lalki; królują raczej prezenty praktyczne. Tylko od młodego mogę liczyć na zrozumienie pasji zbieractwa. Niestety od studenta gołodupca nie można spodziewać się lalki za 1000 zł., ale i tak zawsze jestem młodemu wdzięczna. Tym razem przeszedł samego siebie, i choć pewnie nie wydał za dużo, to sprawił mi niesamowitą niespodziankę. Lalka jest po prostu przepiękna, przecudna i przewspaniała. To fashionistas nowa wersja "modna przyjaciółka".








Lalka jak dla mnie jest dosyć nietypowa: ma zupełnie inny wyraz pyszczka, nie ma tandetnego makijażu, nie ma tego kretyńskiego i głupawego uśmieszku, jest czarnoskóra, i ma płaskie stópki !!! Tak tak moi kochani stópki! Zgrabne i drobne, a nie syry jak u Yeti. Taka prawdziwa rasowa modelka. Butki i torebka ślicznie się mienią inkrustacją z niby masy perłowej. I to tyle jeśli chodzi o zalety.












Niestety ma kiepskiej jakości włosy (w ogóle nie użyłabym słowa jakość) i jest straszną sztywniarą. No cóż widocznie top modelki tak mają. Ma bardzo brzydko wykonane dłonie, niestarannie. Ciało jest w całości z bardzo twardego plastyku, nogi również, nie zginają się w ogóle. Szczyt możliwości artykulacyjnych to odchylenie na boki sztywnych rąk, nogi się praktycznie nie rozchylają więc szpagatu nie zrobi. Ale i tak jest śliczna.






Biedaczka nie ma firmowego imienia. Mattel nie nadał tej serii lalek imion. Znalazłam informacje że to ponoć Christie, bo czarnoskóra, ale też wyszukałam, że z twarzy to niby Goddess. Ja jednak wiedziałam od razu. Jak ją tylko zobaczyłam, nie skojarzyła mi się z nikim innym tylko ze słynną Naomi. I tak też ją nazwałam.




Oczywiście w mojej lalkowej gromadce będzie modelką, o ile sława do głowy jej nie uderzy. W końcu wystąpiła już reklamie  https://youtu.be/l1vnsqbnAkk?t=91
Póki co, nie mogę się nią nacieszyć  :))))))




Czytaj dalej

Z Nowym Rokiem - od końca .....

Tym dziwacznym tytułem zaczynam mój powrót na bloga. Czasu po prostu nie było; wreszcie mogę zająć się lalkami. Nie znaczy to jednak, że nic się w tej kwestii nie działo. Przybyło sporo nowości które bardzo się chcą na blogu pokazać. A zajmę się nimi   ....   od końca czyli na pierwszy ogień pójdą te które są u mnie od niedawna jako najnowsze nabytki.
Ale za nim to nastąpi chciałam wszystkim  moim czytelnikom i odwiedzającym mojego bloga życzyć wszystkiego dobrego w Nowym Roku, spełnienia marzeń, dużo lalek, superowych promocji na dziecięcy asortyment w marketach, wypchanych bo czubki koszy szmateksów i akceptacji ze strony otoczenia tej naszej jakże nietypowej pasji !!!




Czytaj dalej

zamknęli ; ((((

Zamknęli mój ulubiony, po brzegi wypełniony lalkami szmateks. Zawsze gdy doń wpadłam to znalazłam coś dla siebie. Bywało i tak że wychodziłam z reklamówką pełną lal, a czasem tylko z jakimś marnym klonikiem, ale z pustymi rękami to nigdy. No i wzięli i zamknęli. Z dnia na dzień !!! Przychodzę sobie na początku tygodnia i wszystko cacy, a parę dni później pusto i zero informacji, nic, żadnej kartki. I pustka. Jak oni się tak spakowali raz dwa? Cały sklep, tyle towaru???? No niepojęte. Oto moje ostatnie nabytki.








Z tej ostatniej bardzo się cieszę. Zostawiłam ku swojej późniejszej rozpaczy jeszcze jedną barbiowatą wróżkę. I nawet sobie myślałam że jak jeszcze będzie to sobie wezmę a tu taki krach! Nie wzięłam jej od razu bo - zupełnie nie wiem dlaczego - nie podobają mi się lalki, które mają stały plastykowy strój w postaci wmoldowanych topów, bluzeczek, gorsetów i rajstopków. Feee i koniec nie mogę się przekonać. Na pocieszenie nabyłam jeszcze podczas swojej ostatniej wizyty (jak się później okazało) fashionistas i porcelankę:



porcelanowe lalki




Lalki w stanie surowym, sporo pracy, fajnie że je mam, ale szmateksu szkoda, oj !!! szkoda !!!  :(((

Czytaj dalej

mała Evi w resztkach zimy

Zima w tym roku mocno się oszczędzała; prawie w ogóle nie sypnęło śniegiem, ani nie było siarczystych mrozów. W jedyny dosyć krótki czas, kiedy aura była iście zimowa, mój nowy nabytek - mała Evi od Simby - zaliczył jedyną zimową sesyjkę w tym roku.
Evi zdążyła już się przedstawić w poście o  DRUGIEJ ROCZNICY BLOGA I NOWOŚCIACH  i tak jak wspomniałam zasługuje na osobny post. Zasługuje, bo ma nietypową, egzotyczną urodę. Nigdy wcześniej nie spotkałam takiej Evi: ciemna karnacja, kruczoczarne włosy. Ubranko wydaje się być oryginalne.


lalka Evi






Taka mała Indianka. Dziś pogoda przypomina te zimowe dni. Jednak wiosna już i wierzę, że śnieg i mróz nie powrócą :)) W końcu za parę dni Wielkanoc. Trzeba będzie zająć się tą plamą na czole, bo wygląda jakby jej gołąbek narobił :)) No i oczywiście trzeba będzie jej uszyć jakieś buty, może właśnie mokasyny? 






- Żadne mokasyny !!!! Nie chcę być żadną Indianką !!!!!
- ?????
- Tak dobrze słyszałaś! Sama sobie lataj na bosaka po lesie, trop zwierzęta, spij w Wigwamie i myj się w strumieniu !!! Ja nie zamierzam ! I basta !
O kurcze, tego się nie spodziewałam. 
- A kim w takie razie chcesz być?
- Egipska księżniczką !!!
- Że co ???
- Że to. Wszystko muszę dwa razy powtarzać, masz jakiś problem z uszami?
- ok, ok
No i masz babo placek. Co z nią począć? Zgodzić się? W końcu Indianki już mam, a Egipcjanki nie. Cóż, zacznijmy od imienia, jedyne Egipskie imię jakiem znam to oczywiście Nefretete, ale to zbyt poważne imię jak dla takiego malucha. Trochę je zmodyfikuję i niech będzie Efree. To chyba dobre imię dla ewentualnej egipskiej księżniczki? Nie wiem jeszcze czy spełnię jej żądanie, czas pokaże. Za to jedno wiem na pewno: może i nie chce być Indianką, ale na pewno ma duszę wojownika. 


simba toys


Czytaj dalej